Odmienność
Maroko to zupełnie inny świat. Orient bije tu po oczach, praktycznie wszystko jest inne. Trzeba mieć oczy dookoła głowy, bo zadziwia dosłownie wszystko; kolory, stroje, ludzie, ubiory, muzyka, język, wąziutkie uliczki, kramy, nawoływania, uliczni grajkowie. Toczy się tu zupełnie inne życie, jakby czas zatrzymał się kilka wieków temu. 

Maroko zachwyca w każdym momencie. Zwłaszcza jak się człowiek zapuści w wąziutkie uliczki, poczuje klimat suków, gdzie życie tętni pełną parą, a ludzie niespiesznie wykonują swoją pracę. I wcale to nie zabytki robią największe wrażenie, ale właśnie obserwacja ludzi, podglądanie ich codziennego życia. Pytanie, jak długo Maroko zachowa niepowtarzalną atmosferę, czy przetrwa konfrontację z zachodem, czy młodzi którzy wyraźnie tęsknią za europejskim stylem życia nie zmienią wkrótce kraju, a niepowtarzalny klimat zaginie na zawsze. 

Na styku kultur
Każde miasto podzielone jest na 2 części: nową (ville nouvelle) i starą (medyna). Granica miedzy nimi jest wyraźna – aby dostać się do starej części trzeba przekroczyć mury obronne miasta. Za nimi zaczyna się prawdziwe Maroko – z wąskimi uliczkami, sukami, wszechobecnymi osiołkami i intensywnie pomarańczową architekturą. Ludzie też są zupełnie inni – kobiety prawie zawsze w chustach, często z zasłoniętymi twarzami. Samochodów nie ma tam prawie wcale – uliczki są tak wąskie, ze wstęp mają tam tylko muły, osiołki i skutery. Nowe części miast to efekt aktywnej działalności Francuzów, którzy na początku XX w. zbudowali nowoczesne miasto, kontrofensywę do drugiej części. Pełno tu młodszych ludzi, już zwyczajniej ubranych, ulice szerokie, budownictwo – choć w stylu marokańskim – współczesne.

Targowanie
Aby kupić jakąkolwiek rzecz po prawdziwej cenie, trzeba mieć dużo zacięcia i orientację w tutejszych cenach. Zresztą, cóż znaczy prawdziwa cena? My przyjęliśmy strategię przeliczania – jeśli coś kosztowało mniej niż w Polsce, to znaczy, że warto tym się zainteresować i od razu zaczynaliśmy się targować. Trzeba mieć cierpliwość i talent, ale można kupić naprawdę ciekawe rzeczy. Najlepiej szło nam targowanie na kalkulatorze, bo jednak francuskie liczby są trudne i można zrozumieć zupełnie coś innego niż miał na myśli handlarz. 

Ludzie
Sympatyczni, otwarci, pomocni. Jak się chwilę stoi zastanawiając, którędy iść dalej, podbiegają dzieciaki i oferują pomoc. Również podchodzą starsi, często opowiadając o okolicy, zwyczajach, zabytkach, turystach itp. Myślałam ze będzie zupełnie inaczej – miejscowi są przyjaźni, pomocni, wcale nie zachowują się ordynarnie czy niegrzecznie, jak mnie ostrzegano przed wyjazdem. Fakt, że trochę jest naciągaczy, ale z drugiej strony wiadomo, ze jeżeli ich jedynym sposobem zarobkowania są uliczne akrobacje czy zaklinanie węży, to oczekują zapłaty za przyglądanie się ich pokazom, bo przecież musza z czegoś żyć.

Herbata
Przyrządzanie w Maroku herbaty stanowi pewien rytuał, przez co zyskuje kolejny, obok smakowego, walor. Do cynowego czajniczka wsypywana jest garść zielonej herbaty, wkładany pęk świeżych liści mięty i garść cukru. Tak przygotowana całość jest zalewana wrzątkiem. Kolejny etap to przelewanie herbaty do małych szklaneczek. Herbata nalewana jest z dużej wysokości nad stołem, co dodatkowo uatrakcyjnia ceremonię. Zaś sama mięta smakuje rewelacyjnie, zupełnie inaczej niż w Polsce. Warto przywieźć jej całe zapasy – za każdym razem jak ją sobie porządnie zaparzę w imbryczku, mam wrażenie, ze pachnie afrykańskim słońcem.

Dźwięki
Jak tylko zapadnie zmrok, Maroko rozbrzmiewa tysiącami przedziwnych dźwięków. Głównie za sprawą wszechobecnych grajków, śpiewaków i bębniarzy.  Oprócz żywej, rytmicznej muzyki, występom często towarzyszy widowiskowy, akrobatyczny taniec. Stąd wokół artystów często gromadzą się tłumy gapiów. Prócz muzyki pięć razy w ciągu dnia słychać nawoływania muezina do modlitwy. Poniżej znajduje się namiastka dźwięków Maroka - zarejestrowanych na słynnym Placu Djemaa-el-Fna w Marrakeszu przez moją przyjaciółkę Kasię:

Religia
Islam jest religią państwową, przy czym rząd toleruje istnienie i praktykowanie chrześcijaństwa i judaizmu. Liczbę chrześcijan szacuje się na ok. 100 tys. (w tym ok. 23 tys. katolików), zaś Żydów - ok. 8 tys. Muzułmanie stanowią 99%, z czego wielu ma skrajnie fundamentalne poglądy. Najbardziej radykalni każą kobietom nosić oprócz hidżabu nawet rękawiczki. W zasadzie są to wolne interpretacje Koranu, z którego jasno wynika, że kobieta powinna zachować skromność. Reszta to swobodna interpretacja. Zresztą w Maroku silnie działa ruch feministyczny, tępiąc upośledzoną pozycję kobiet w kulturze. Wysiłki te przynoszą wymierne skutki – np. niedawno zmieniono kodeks rodzinny, nadając kobietom równe prawa.

Udało mi się dotrzeć do ciekawego sondażu, który pokazuje życie i poglądy muzułmanów z Maroka:

  • 87% Marokańczyków posiada w domu Koran
  • 6% czyta go codziennie, 28% od czasu do czasu, 59% nigdy
  • 75% uważa, ze muzułmanin nie ma prawa zmienić religii
  • 90% Marokańczyków i 77% osób z wyższym wykształceniem wierzy w dżiny, czarną magię i 'złe oko'
  • 32% uważa, że nie wolno brać kredytów bankowych
  • 60% nie uważa za muzułmanina osoby nie przestrzegającej postu podczas ramadanu
  • 44% twierdzi, że nie przestrzeganie postu powinno być karane
  • 83% uważa, że kawiarnie i bary powinny być zamknięte podczas ramadanu
  • 83% popiera noszenie chust przez kobiety
  • 75% twierdzi, ze kobieta nie nosząca chusty może być muzułmanką
  • 57% nie zgadza się z koedukacyjnymi plażami
  • 50% zgadza się na koedukację podczas przyjęć ślubnych
  • 77% zgadza się na szkoły koedukacyjne
  • 34% uważa telewizję za najważniejsze źródło informacji religijnych - tylko 25% twierdzi, ze ważniejsi są immamowie
  • 44% popiera poligamię
  • 39% zgadza się na to obecność ateistów w Maroku
  • 21% młodzieży popiera organizacje radykalnego islamu i dżihad
  • 87% nie zgadza się na aborcję
  • 89% zgadza się na antykoncepcję