Można siedzieć w domu i gnuśnieć, dostając szału od rutyny dnia codziennego. Można po prostu wyjechać, a wtedy zyskają wszyscy – dziecko: tysiące nowych miejsc, sytuacji, twarzy, przygód. Rodzice – wspólne poznawanie niezwykłych miejsc z najbliższą sercu osobą. Wybór zdaje się oczywisty. Niewielu jednakże decyduje się na podróżowanie z maleństwem. Czas chyba przezwyciężyć stereotypy i ... ruszyć coraz dalej w świat.

Korzyści
Podróżowanie ma w sobie niesamowitą magię - pozwala zostawić gdzieś codzienne problemy i przenieść się w zupełnie inną scenerię, wniknąć w odmienną kulturę i na własnej skórze poczuć różnorodność świata. Dziecko zaś doskonale odnajduje się w nowych miejscach, bo są dla niego niezwykle ciekawe. No i przede wszystkim przyzwyczaja się do częstych zmian, nowych twarzy i różnych sytuacji.

Wyzwania
Podróżując z dzieckiem odkrywamy świat na nowo – zaczynamy dostrzegać tysiące z pozoru nieistotnych rzeczy, na które wcześnie nie zwracaliśmy uwagi. Mamy szansę zobaczyć wiele miejsc w zupełnie innym świetle oraz zaszczepić dziecku pasję podróżowania. Podobno podróżowanie z maleństwem otwiera wiele drzwi, jako że dziecko budzi ogromną sympatię i zaufanie i wiele spraw można sprawniej i szybciej załatwić. No i dzięki życzliwości ludzi poczuć się jak w domu - z daleka od domu.



Ekwipunek 
W zasadzie ambaras z każdym wyjazdem jest podobny – tysiące z pozoru niezbędnych rzeczy, które trzeba ze sobą zabrać z reguły skutecznie odstraszają. Oto lista rzeczy, o których wg mnie warto pamiętać:
· łóżeczko turystyczne 
· śpiworek do spania
· wózek
· chusta do noszenia maleństwa
· apteczka pełna leków w razie gdyby..
· książeczka zdrowia
· ubezpieczenie
· czapka od słońca
· krem z filtrem
· polar i kurtka od deszczu
· typowe gadżety malucha tj. pieluchy, słoiczki z gotowym jedzeniem, butelki, mleko, kaszki, śliniaczki itd.

Doskonale na wyjazdach sprawdza się chusta. Zwłaszcza jest to fenomenalne rozwiązanie na cieplejsze dni, gdy nie trzeba ubierać się na cebulkę. W sumie dziwię się, że chusty nie są w naszym społeczeństwie popularne (= lobby producentów wózków działa nader skutecznie). Przecież w krajach afrykańskich czy azjatyckich to podstawa. Zresztą wózek dobry jest na co dzień, ale zupełnie się nie sprawdza w terenie. Poza tym chusta ma mnóstwo zalet – oprócz tego że pozwala szybko i sprawnie się przemieszczać, to dodatkowo przynosi uspokojenie i wyciszenie, kojarzy się maleństwu z cudownym czasem życia w łonie matki, pozwala słyszeć bicie maminego serduszka, a tym samym czuć się bezpiecznie i pewnie, a przy okazji jest doskonałym rozwiązaniem na sen, czy karmienie. No i zawsze można coś zrobić w domu bez wyrzutów sumienia, że nie zajmuje się dzieckiem. W zależności od fantazji można używać chusty do wielu jeszcze innych celów – np. hamak, kocyk, schowek, węzełek....

Do wyboru mamy całe mnóstwo rozwiązań – ja preferuję najprostsze, czyli chusta klasyczna wiązana, bez żadnych kieszonek, kółek, klamerek itp. bajerów. Na lato najlepiej sprawić sobie chustę z domieszką bambusa, aby była jak najbardziej przewiewna, to maleństwo nie będzie się przegrzewać, a i komfort noszenia będzie znacznie lepszy.

Niestety chusta jest rozwiązaniem na krótki czas – z mojego doświadczenia wynika, że w zasadzie roczne dziecko trudno do niej włożyć, maleństwo miota się i szarpie bo chce poznawać świat wyłącznie na własnych nóżkach. Jednak kiedy już się nabiega, chętnie wyciąga ręce i wtedy można je jeszcze skusić chustą. 

Sposoby podróżowania
Każdy wiek malucha wiąże się z zupełnie innym stylem podróżowania. Niemowlę z reguły śpi w wózku i jest mało kłopotliwe o ile nie zaburza się jego rytmu dnia: jedzenie/aktywność/sen. Spacery są dla niego szczytem marzeń, stąd warto organizować wyjazdy przyrodnicze, nie nastawione na zwiedzanie miast czy zabytków. Z niemowlakiem nie ma też kłopotów związanych z jedzeniem, bo jak jest głodne to dostaje mleko i po kłopocie.

Starsze niemowlę
interesuje się wszystkim wokół i nie cierpi nudy, jak się nic nie dzieje a wózek stoi w miejscu to jest niezadowolone; to wg mnie najtrudniejszy okres na podróżowanie, bo maluch jeszcze nie umie powiedzieć, co mu nie odpowiada, stąd wiele rzeczy wymusza płaczem. Poza tym bardzo szybko się nudzi i trzeba mu co chwilę wymyślać inne atrakcje. Chociaż oprócz mleka dostaje również inne rzeczy, to jest ich niewiele i trzeba mieć zawsze kilka słoiczków zapasie, aby zaspokoić grymasy malucha.

Roczniak zaś chce chodzić własną drogą, więc trzeba pogodzić się z faktem, że to on jest przewodnikiem wyjazdu. Śpi z reguły raz i warto zadbać o to, aby sen był długi, bo inaczej maluch będzie marudny. Jeśli nie ma alergii, można mu podawać już większość zwykłych pokarmów. Dzięki temu odpada kłopot z przewożeniem fury jedzenia.

Bariery
Z pozoru podróżowanie z maluchem wydaje się baaardzo uciążliwe. Najbardziej chyba przeraża pakowanie, ale i wszelkie niespodziewane sytuacje w drodze: nagle wszystko wydaje się mega skomplikowane. Cóż, najważniejsze to pozytywne nastawienie do świata i ludzi, którzy w razie kłopotów chętnie wyciągną pomocną dłoń. 

Nie ma sensu z góry martwić się potencjalnymi problemami, wiadomo że takowe zawsze się pojawią ale wcale nie muszą one popsuć całego wyjazdu – liczy się pozytywne nastawienie i chęć do rozwiązywania problemów.

Wiadomo, że wszystko trzeba mieć z grubsza zaplanowane i posprawdzane. Czasy beztroskiego i spontanicznego podróżowania minęły bezpowrotnie. Zapobiegliwości łatwo się nauczyć śledząc strony rodzin podróżujących z dziećmi i fora turystyczne. 

Dość duży kłopot stanowi przewijanie – wiadomo, że co 3 godzinki pieluszkę trzeba wymienić. Jeśli jest ładna słoneczna pogoda to można to zrobić w zasadzie wszędzie, jeśli leje deszcz – sprawa nieco się komplikuje. Obowiązkowym gadżetem są jednorazowe podkłady higieniczne, które znacznie ułatwiają całą operację. Przy zupełnych maluchach można to zrobić w samochodzie – choć jest ciasno, niewygodnie i istnieje ryzyko zabrudzenia. Drugi pomysł to stacje benzynowe. Niestety w Polsce przewijaków trzeba szukać ze świeczką a i tak szanse znalezienia są nikłe. Sporadycznie się zdarzają, my jednak nigdy szczęścia nie mieliśmy, aby natrafić na takie cudo. Szkoda bardzo, bo patrząc na to, że prawie każdy miał kiedyś małe dziecko, wydaje się niemożliwe, że jeszcze nikt nie wpadł na pomysł, aby sieć stacji benzynowych w przewijak wyposażyć. Na pewno takowa sieć zdobyłaby moją (i wierze że nie tylko) ogromną sympatię. Innym rozwiązaniem są restauracje czy kawiarnie, które zawsze posiadają w miarę czyste toalety, w których można malucha przewinąć. Ostatni pomysł to toalety publiczne, które wiadomo w jakim są stanie i generalnie nie polecam tego rozwiązania.

Kolejny problem może stanowić karmienie piersią. Średnio co 3 godzinki trzeba znaleźć jakieś ustronne miejsce, gdzie można malucha nakarmić. Latem można to robić na łonie przyrody, większy problem robi się w mieście. Niby można znaleźć jakąś pustą ławeczkę w parku, ale tysiące przechodniów mogą dla niektórych stanowić barierę. Stąd polecam karmienie w chuście. Inny pomysł to wizyta w kawiarni czy restauracji – cała rodzinka może się posilić. Nieco starsze dziecko nie je już tak spokojnie, ciekawi się wszystkim co wokół się dzieje, stąd trzeba szukać miejsc bardzo ustronnych i mało rozpraszających malucha. Niestety na pokoje do karmienia nie ma co liczyć – u nas w kraju jest ich bardzo mało, a nawet jak już są to ich stan higieniczny pozostawia wiele do życzenia. Najczęściej połączone są z toaletą dla niepełnosprawnych, co z założenia wyklucza przyjemną aurę do karmienia. Poza tym z reguły nie ma tam krzesełka do karmienia, a jedynie przewijak. Nie wyobrażam sobie karmienia malucha na stojąco! 

Wyjazdy za granicę
Skończyły się dobre czasy wyjeżdżania z maluchami bez paszportów. Teraz kiedy nie ma możliwości wpisywania dzieci do dowodu każdy szkrab musi mieć paszport, aby mógł wyjechać za granicę. Z wyrobieniem paszportu jest mnóstwo zachodu – począwszy od zdjęcia (restrykcyjne wymagania, a wiadomo jak chętne jest kilku miesięczne dziecko do przybrania pozy i miny wymyślonej prze jakiegoś urzędnika), skoczywszy na formalnościach (np. obowiązek obecności obydwojga rodziców wraz z dzieckiem przy składaniu paszportu). Szczegółowe wymagania paszportowe opisane są na stronach urzędów wojewódzkich. Okres, na jaki wydawany jest paszport, to pół roku – czyli jeśli ktoś planuje podróż z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem, to paszport musi wyrabiać tuż przed wyjazdem. Paradoksalnie, paszport powinien być ważny minimum 6 miesięcy w dzień wyjazdu – czyżby istniał chytry plan zostawiania maluchów w krajach o niskiej dzietności?

Zdrowie
Przed każdym wyjazdem warto udać się do lekarza i poprosić o zestaw recept w razie gdyby. Lista potencjalnych chorób jest długa, ale wystarczy popytać o kilka typowych problemów zdrowotnych tj. biegunka, zatrucie, gorączka, angina, kaszel. Przezorność na pewno nie zaszkodzi. Zawsze też warto wykupić ubezpieczenie turystyczne – koszt niewielki, a komfort podróżowania wysoki.

Osobną kwestię stanowi choroba lokomocyjna – jeśli się objawi, trzeba wszelkimi sposobami zapobiegać ewentualnej akcji wymiotowania. Lekarze zalecają przed wyjazdem mało jeść, najlepiej rzeczy niesłodkie i nie mleczne, natomiast w drodze robić częste przerwy, aby maluch mógł wybiegać się na powietrzu. Jeśli chodzi o leki to istnieje lek homeopatyczny = cocculina, który jest rewelacyjny.